WYSOKI KONTRAST
polski english   tel. (63) 249-72-00
Szukaj:
Newsletter:
                       
Baner 20-lecie


Ulubione   Startuj z nami   Mapa strony
Czwartek, 19 października 2017

Tylko z Antarktydy nie było nikogo…

Tylko z Antarktydy nie było nikogo…
 
Pięciu studentów II roku logistyki spędziło semestr studiów (luty-lipiec 2016) za granicą. Przez pół roku uczęszczali na zajęcia i zdawali egzaminy w portugalskiej uczelni Instituto Politécnico de Bragança. Jak wspominają swój pobyt w Portugalii?
 
Dzięki programowi Erasmus+ mieliśmy możliwość studiowania, zwiedzania i poznawania kultury kompletnie dla nas obcego kraju, w którym żaden z nas wcześniej nigdy nie był. Nasz pobyt w Portugali trwał niecałe pięć miesięcy. Był to jednak odpowiedni czasu, aby w pewnym stopniu go poznać.
Podróż rozpoczęła się w środku zimy. Do Porto lecieliśmy z Berlina około 3 godziny. Do miejscowości, w której zamierzaliśmy spędzić niemal pół roku, z lotniska dotarliśmy autobusem. Bragança to mała, ale bardzo klimatyczna miejscowość w górach, na północy kraju, oddalona około 30 km od granicy z Hiszpanią.
W pierwszym tygodniu mieliśmy przyspieszony kurs języka portugalskiego, który okazał się bardzo przydatny. Wykorzystywaliśmy poznane tam zwroty podczas wykonywania najprostszych czynności, np. przy zakupach w tamtejszych sklepach. Kurs kończył się egzaminem i jeżeli się go zaliczyło, można było kontynuować naukę stopień wyżej.
Od tego momentu nastał okres regularnego chodzenia na uczelnię i zajęcia, które zostały ustalone wcześniej i opisane tzw. learning agreement, jeszcze gdy byliśmy w Polsce. Plan był dla nas dogodny, ponieważ mieliśmy po 2 h nauki dziennie. Wyjątkiem były czwartki, które w całości spędzaliśmy w szkole. Zajęcia, poza jednym przedmiotem, odbywały się w tym samym budynku. Początkowo zrozumienie wykładowców było bardzo trudne. Spowodowane to było przede wszystkim stresem. Na szczęście z każdym dniem było coraz lepiej, aż w końcu dokładnie rozumiało się przesłanie wykładu. Nauczyciele byli bardzo mili i nie denerwowali się, gdy czegoś nie wiedzieliśmy lub nie rozumieliśmy. Zawsze starali się nam pomagać.
Teren uczelni był bardzo duży. Przejście z jednego końca na drugi zajmowało około 30 min. i w niektóre dni było to bardzo męczące, a już na pewno wtedy, gdy trzeba było iść dwa razy w ciągu dnia. Jeżeli coś było niewiadome dla nowych studentów ‒ takich jak my ‒ można było o wszystko zapytać innych studentów bądź pracowników administracji uczelni, jedni i drudzy byli bardzo pomocni.
Największą grupą przyjeżdżających na studia do Bragança byli Polacy. Niektórzy byli tam już drugi raz, również dzięki programowi Erasmus+. W kampusie organizowane były uroczystości i spotkania promujące różne kraje i ich kultury, kolacje integrujące wszystkich studentów i wiele innych imprez. A byli wśród nas przedstawiciele wszystkich kontynentów, no prawie wszystkich… Nie było nikogo z Antarktydy.
Główne uczelniane budynki otwarte były przez całą dobę, co naprawdę ułatwiało wspólną naukę, zwłaszcza gdy zaczynały się ciepłe miesiące i w dzień były nieraz takie gorączki, że nie miało się chęci do niczego. Inną ciekawostką był system sprawdzania obecności: odbywało się to za pomocą karty, którą wystarczyło przyłożyć do czytnika. Wszystkie materiały i prace do zrobienia udostępnianie były przez wykładowców na serwisie szkolnym, więc nie było najmniejszego problemu z ich znalezieniem.
Ale że nie samą nauką student żyje, warto opisać jak można spędzać w Bragançy wolny czas.
Przede wszystkim mieliśmy go tu dość dużo. W dni robocze, jeszcze przed zajęciami, często chodziliśmy na siłownię lub pograć w gry zespołowe, na które w społeczności Erasmusa było bardzo dużo chętnych. Po szkole chodziliśmy ze znajomymi na kawę lub na spacer, zdarzało się, że i dwa razy w tygodniu. Nie nudziło się nawet kiedy siedzieliśmy w domu, ponieważ w naszym mieszkaniu byli sami Polacy i zawsze było jakieś zajęcie. W weekendy wolny czas spędzaliśmy podobnie, z tą różnicą, że wybieraliśmy się na imprezy. A było dokąd, bo choć Bragança liczy ok. 30 tys. mieszkańców, to są tu cztery kluby i dużo pubów oraz kawiarni.
Życie na Erasmusie to również zwiedzanie. W Portugali zwiedziliśmy Porto i okoliczne miejscowości. Podczas naszego 5-miesięcznego pobytu odwiedziliśmy też miasta hiszpańskie, takie jak Barcelona i Vigo nad Oceanem Atlantyckim. Wybraliśmy się również na Majorkę.
Pobyt w Bragançy zaliczamy do bardzo udanych. Był dla nas lekcją życia, samodzielności oraz wspaniałą przygodą, podczas której poznaliśmy wiele wspaniałych osób z różnych krajów. Bardzo chcielibyśmy tam wrócić, dlatego planujemy kolejny wyjazd na stypendium Erasmus+.
 
Dawid Rapeła
Mateusz Rolnik
Damian Naskręt
Damian Żabierek
Adam Tylkowski