WYSOKI KONTRAST
polski english   tel. (63) 249-72-00
Szukaj:
Newsletter:
                       
Baner 20-lecie


Ulubione   Startuj z nami   Mapa strony
Wtorek, 17 października 2017
Nic nie straciłam, a niesamowicie dużo zyskałam!

Maria Kłymenko to studentka III roku studiów dietetyki. V semestr nauki zrealzowała w uczelni partnerskiej PWSZ w Koninie, w mieście Novo Mesto w Słowenii. Choć dopiero co wróciła do Polski, znalazła chwilkę czasu, by podzielić się z nami swoimi wrażeniami po pobycie na stypendium Erasmus+.
Warto dodać, że pani Maria i jej koleżanka Nikola to pierwsze studentki kierunku dietetyka w historii PWSZ w Koninie, które zostały stypendystkami programu Erasmus+.

 
Co skłoniło Panią do wyjazdu?
O wyjeździe na studia za granice myślałam już od początku studiów na PWSZ w Koninie. Marzyłam o tym, żeby choć przez parę miesięcy zamieszkać za granicą, kontynuować tam studia na zupełnie obcej mi uczelni i szczęśliwie powrócić do domu wzbogacona o niepowtarzalne doświadczenia. Duży wpływ miał na mnie jeden ze studentów PWSZ, który odbył wymianę w Turcji i zachęcił mnie do tego, bym na czwartym semestrze studiów wzięłam udział w programie Buddy. To również bardzo mnie ukierunkowało do skorzystania z programu Erasmus+. Miałam dzięki temu okazję podszlifować swój angielski i nabrać odwagi poprzez obserwację moich podopiecznych, którzy bardzo zachwalali program.

Jakie miała Pani wyobrażenia, oczekiwania wobec wyjazdu na stypendium Erasmus+, a jaka okazała się rzeczywistość?
Obawiałam się, że wybiorę się na wymianę sama. Lecz z czasem nabrałam tak dużej motywacji, że przestało to być problemem. Na szczęście ostatecznie pojechałam do Słowenii razem z koleżanką z roku Nikolą. Obie od początku byłyśmy bardzo podekscytowane i zachwycone krajobrazami Słowenii. Nie zdążyłam wyobrazić sobie zbyt wiele w natłoku spraw, które trzeba było załatwić przed wyjazdem. W pewnym stopniu przygotowałam się merytorycznie do wyjazdu, poprzez zapoznanie się z podstawowymi informacjami dotyczącymi Słowenii. Wymiana studencka mnie nie rozczarowała, ale niejednokrotnie bardzo zaskoczyła. Na przykład byłam przekonana, że wszystkie wykłady będą prowadzone w języku angielskim. Na miejscu okazało się, że nie ma takiej możliwości, dlatego brałyśmy udział w zajęciach po słoweńsku. Oczywiście wykładowcy służyli nam pomocą, w razie potrzeby tłumaczyli, udostępniali materiały po angielsku i egzaminy również były w tym języku, więc nie mogłyśmy narzekać. Język słoweński był dla nas zupełnie nieznany, na początku bardzo niewiele rozumiałyśmy, lecz z czasem stawał się coraz bardziej zrozumiały i ciekawy. Zaskoczeniem był również fakt, że byłyśmy jedynymi studentkami z wymiany zagranicznej na uczelni przyjmującej, tak zwanymi rodzynkami, ale nie przeszkadzało nam to. Bardzo spodobała mi się atmosfera panująca na uczelni, z racji tego, że jest ona prywatna i dość mała, to wszyscy znają się bardzo dobrze i panuję tam bardzo przyjazna atmosfera. Rzeczywistość okazała się być czasami zaskakująca, ale generalnie nic nie było w stanie skłonić mnie do tego, by choć na chwilę żałować decyzji o wyjeździe na wymianę.

Jak wygląda życie studenckie na Novo Mesto?
Nove Mesto leży w południowo-wschodniej Słowenii, w zakolu rzeki Krka. Jest o połowę mniejsze od Konina, dlatego jak łatwo się domyśleć, życie studenckie nie jest tam szczególnie bogate. Mieszkałyśmy w akademiku, więc mimo to udało nam się w pewnym stopniu poznać życie studenckie poza uczelnią i przyznam, że nie różni się ono znacząco od tego w Polsce.

Jak wyglądają tam zajęcia, czym różnią się od tych prowadzonych w Polsce?
Szczerzę mówiąc nie dostrzegłam jakiejś znaczącej równicy w sposobie prowadzenia zajęć. Dużo prezentacji multimedialnych, praca przy komputerze, zajęcia praktyczne, praca w grupach, dyskusje. Generalnie podobnie tyle, że w języku słoweńskim.

Warto wyjechać na semestr studiów za granicę? Namawiałaby Pani swoich znajomych z PWSZ w Koninie do aplikowania o wyjazd na stypendium Erasmus+?
Oczywiście! Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Gdybym miała znów zadecydować czy jechać, bez zawahania bym to powtórzyła. To wszystko, czego zdążyłam się tam nauczyć i czego doświadczyłam zostanie ze mną na długo, jeśli nie na zawsze... Tak naprawdę nic nie straciłam, a niesamowicie dużo zyskałam przez tej wyjazd. Wymiana studencka to zawsze dobry pomysł! Przede wszystkim uczy zorganizowania i samodzielności, otwiera umysł i serce na nowości oraz odmienności, pozwala nam postrzegać wiele spraw z zupełnie innej perspektywy i poszerza horyzonty. Trzeba tylko się odważyć… Lepiej coś zrobić i żałować, niż żałować, że się tego nie zrobiło.
Rozmawiała Marta Marciniak