WYSOKI KONTRAST
polski english   tel. (63) 249-72-00
Szukaj:
Newsletter:
                       
Baner 20-lecie


Ulubione   Startuj z nami   Mapa strony
Środa, 22 listopada 2017
Witaj przygodo!

Agnieszka Tyczka, studentka filologii angielskiej realizowała semestr swoich studiów w Mersin University w Turcji. O tym, co przeżyła podczas tego pobytu i jak go będzie wspominać, opowie sama.


 
O wyjeździe z programem Erasmus myślałam już na pierwszym roku studiów. Już wtedy wiedziałam że jest to wspaniała okazja którą warto wykorzystać. Jedno jest pewne, nie myliłam się! Sama nie wiem dlaczego zdecydowałam się na wyjazd do Turcji. Może przemawiał do mnie ciepły śródziemnomorski klimat, orientalna atmosfera lub rekomendacje moich poprzedniczek, które zachwalały miasto i uczelnie w każdym calu. Postanowiłam zaryzykować i spróbowałam. Wyjazd zbliżał się wielkimi krokami, byłam bardzo zajęta przygotowaniami, kupnem biletu, ubezpieczenia i przede wszystkim  kompletowaniem dokumentów w celu uzyskania wizy. Mimo tak ogromnego natłoku zajęć  nagle naszły mnie wątpliwości i opory. Pełna obaw pakowałam walizki, nie wiedziałam czy sobie poradzę, czy to na pewno dla mnie, ale wszelkie obawy zniknęły z chwilą wejścia na pokład samolotu. Wtedy znowu wiedziałam, że to co robię ma sens. Gdy dotarłam na miejsce poczułam uderzenie gorąca, był środek zimy a w Adanie (mieście, w którym znajduję się port lotniczy, położonym około 2 godziny od miasta docelowego - Mersin) temperatura wynosiła około 24 Celsjusza, to niewiarygodne bo przecież jeszcze przed chwilą wyjeżdżałam z zimnej, zaśnieżonej Polski! Następnego dnia, razem z Eweliną, którą poznałam przez Internet i która także zdecydowała się studiować w uczelni w Mersin, wybrałyśmy się na spacer wzdłuż promenady. I tak zaczęła się moja miłość od pierwszego wejrzenia! Jakkolwiek by to nie brzmiało, Mersin skradło moje serce. Niepowtarzalna atmosfera, szum morza, palmy, piaszczyste plaże, starożytne ruiny rodem z Grecji oraz unoszący się w powietrzu zapach gotowanej kukurydzy i świeżo parzonej kawy, wydobywający się z okien mieszkańców i pobliskich uroczych kawiarenek. Jednym słowem,  każdy zakątek tego pięknego miasta kryję w sobie coś magicznego i niezwykłego...
 
Uczelnia
Uniwersytet w Mersin został założony w 1992 roku. Studiuje na nim około 30 tysięcy osób. Wykładowcy są bardzo przyjaźni i wyrozumiali, a uczelniany  koordynator  doktor Dönercan Dönük to niezwykle ciepła i pomocna osoba, która nigdy nie zostawi nikogo w  potrzebie. Studia na tej uczelni wymagały od nas dużej aktywności i kreatywności. Wykonywaliśmy i przedstawialiśmy  wiele prezentacji multimedialnych oraz braliśmy aktywny udział w zajęciach, podczas których wcielaliśmy się w rolę pedagoga i prowadziliśmy lekcje języka angielskiego. 
 
Języki obce

Zajęcia odbywały się po angielsku, dlatego każdy kto włada tym językiem, bez trudu porozumie się z wykładowcami, studentami oraz pracownikami uczelni. Niestety nie wszyscy mieszkańcy Mersin to poligloci. Robiąc zakupy, płacąc za przejazd autobusem lub zamawiając jedzenie w knajpie bardziej użyteczny okazuję się język turecki. Mimo iż może wydawać się to dość trudne, warto nauczyć się choćby podstawowych zwrotów oraz zapisać się na darmowy kurs tureckiego oferowany przez Mersin Universitesi.
 
Przydatne informacje
Przed wyjazdem do Turcji w ramach programu Erasmus należy ubiegać się o darmową wizę w Ambasadzie Republiki Turcji w Warszawie.
Po przyjeździe do Turcji jesteśmy zobowiązani udać się na posterunek policji, by złożyć wniosek o przyznanie pozwolenia na pobyt, tak zwanego Ikametgah tezkeresi.
 
Dzięki programowi Erasmus zdobyłam wiedzę i doświadczenie niedostępne w Polsce. Poznałam  inną strukturę studiów, walory kulinarne i geograficzne Turcji oraz zaznajomiłam się z garstką ludzi z kilku krajów. Nauczyłam się samodzielności, odpowiedzialności i kreatywności. Myślę, że jestem bardziej tolerancyjna i wyrozumiała. Był to niesamowity czas obfitujący w wiele niezapomnianych wrażeń.
Drodzy studenci, aplikujcie na wymianę studencką w ramach programu Erasmus! Nie ma nic piękniejszego niż urozmaicenie sobie studiów wyjazdem do zagranicznej uczelni! Pozdrawiam i zachęcam Was do działania w tym kierunku!



Przetarła szlaki!
Andżelika Knyszyńska to pierwsza studentka PWSZ w Koninie, która zdecydowała się zrealizować semestr swoich studiów w chorwackim University of Zagreb. Podczas kilkumiesięcznego pobytu w ramach Programu LLP-Erasmus, doskonale poznała kraj, a jeszcze lepiej jego stolicę.

 
Andżelika rozpoczęła swoją przygodę z Erasmusem 1 października 2013 roku, będąc wówczas studentką II roku filologii angielskiej z WOS-em i edukacją europejską. O tym, co działo się dalej, opowie sama.
 
„Na co ja się porywam?”
Pierwsza myśl o wyjezdzie pojawiła się na I roku studiów. Chciałam spróbować czegoś nowego, doświadczyć obcej mi kultury, poznać wspaniałych ludzi, a przede wszystkim podszkolić swój angielski. Pomyślałam, że jeśli nie teraz, to kiedy?
Gdy już załatwiłam wszystkie formalności w Polsce i stanęłam zwarta i gotowa z bagażami do wyjazdu, pojawiła się myśl: „Na co ja się porywam?” Nagle wiele spraw zaczęło mnie przyciągać do Konina. Albo tylko mi się tak wydawało… Erasmus zmotywował mnie do tego, by dopilnować swych ocen tak, by były jak najlepsze. Średnia była jednym z warunków, które trzeba spełnić, by móc w ogóle wyjechać. Moja pozycja na uczelni w Polsce wydawała mi się stabilna i uporządkowana. Bałam się zaczynać wszystko od nowa. Jednak gdy już włożyłam jedną torbę, a później resztę do samochodu, myśli o Koninie zniknęły…
Nie wiedziałam czego mogłabym się spodziewać po chorwackiej kulturze, ludziach i samym Zagrzebiu. Nie czytałam żadnych przewodników, gdyż bałam się rozczarowania, że rzeczywistość może wyglądać inaczej niż ta opisana w kolorowych książeczkach. W myślach uszykowałam sobie pustą kartkę, na której planowałam zapisywać wiadomości o miejscu, które przez 5 miesięcy będzie moim domem, „podwórkiem,” i gdzie zawrę nowe znajomości.
Biała kartka zaczęła się zapisywać  samymi kolorowymi literami opisującymi podróże,  piękne widoki Chorwacji i przemiłych mieszkańców Zagrzebia. Chorwaci dali się poznać jako bardzo pomocni, piękni i sympatyczni ludzie, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. To dla mnie jedna z istotniejszych kwestii podczas mojego pobytu tu. Poznałam tu wspaniałe koleżanki i kolegów z całego świata, którzy przy każdej okazji starają się mnie wyrwać z domu, zapraszają na wspólne imprezy, a gdy tego potrzebuję, służą pomocą. To samo mogę powiedziec o pracownikach mojego wydziału i każdej innej instytucji czy przedsiębiorstwa, z jakim mam styczność.
 
Do kogo i po co się udać?
Teraz o Programie Erasmus. Polecam udział w kursie języka chorwackiego. W tym celu należy zgłosić się do International Office na Zvonimirovej 8, gdzie dostaje się pakiet dokumentów do wypełnienia, broszurę o Zagrzebiu i sporo praktycznych upominków: ciekawy kalendarzyk z USB, długopis i koszulkę z dostojnym logo UNIVERSITY OF ZAGREB.
W biurze tym pracuje pani Zelijke Pitner, która jest interkordynatorem ds. Erasmusa. Nie radzę kierować się do niej ze wszystkimi pytaniami, gdyż ma ona dużo obowiązków i z pewnością odeśle do indywidualnych koordynatorów na konkretnych wydziałach. To ich zadaniem jest wam pomoc.
 
Wykładowcy i nauczanie
Wydział nauczycielski, na którym się znajduję, charakteryzuje się profesjonalnym podejściem do studentów - przyszłych nauczycieli. Rozwijają się oni tutaj w każdej możliwej dziedzinie, przydatnej nauczycielom w ich pracy - od gry na instrumentach, kursach plastycznych po kursy o literaturze dziecięcej.
Wykładowcy są wymagający tak samo jak ich kursy, ale przy tym bardzo sympatyczni. Studia nauczycielskie trwają 5 lat. Można po nich uczyć w klasach 1-8 (taki jest tu system) szkoły podstawowej i 1-2 gimnazjum. Tutejsi nauczyciele  są wysoce wykwalifikowani, a poziom angielskiego wśród dzieci w wieku od 7 lat jest zdumiewająco zaawansowany. Prowadząc lekcje na praktykach w zagrzebskiej podstawówce miałam przyjemność porozmawiać po angielsku z dziećmi z 3 klasy. Byłam zafascynowana poziomem ich języka. Angielski i inne języki obce są tutaj priorytetem. Żaden zagraniczny film nie będzie zdubbingowany, pojawią się tylko chorwackie napisy (ponoć tylko i wyłącznie ze względów edukacyjnych). Znając angielski można bez przeszkód poruszać się po Chorwacji, gdyż język ten jest rozpowszechniony wśród ludzi w każdym wieku. Język chorwacki jest natomiast bardzo zbliżony do polskiego i czeskiego. Bardzo przyjemnie się go słucha.
 
Dokąd na domowy posiłek?
Gdy już odwiedzicie IRO office, będziecie mieć około tygodnia na załatwienie tymczasowego numeru pesel OIB, który będzie wam potrzebny do uzyskania indeksu i wszystkich innych dokumentow oraz rejestracji na policji. W zestawie chorwackich dokumentów znajdzie się karta X-ica, która służy jako identyfikator oraz  znizka na jedzenie w uczelnianych stołówkach „menzach”. NA X-icę co miesiąc będzie wpływać około 850 kun dofinansowania do waszych posiłków, które będziecie mogli wykorzystać we wszystkich menzach (lokale gastronomiczne z domowymi posiłkami, linie szybkiej obsługi i kawiarnie) w Zagrzebiu. Druga karta to tak zwana karta ISN, która upoważnia do wielu zniżek w pubach, kinach, a nawet zoo.
 
Jak przemieszczać się w Zagrzebiu?
Jeśli chodzi o sprawne przemieszczanie się w chorwackiej stolicy, to warto wyrobić sobie ZET-kartę, którą używa się zarówno do przejazdów tramwajami jak i autobusami (tramwajem jest zdecydowanie sprawniej). Ze zniżką studencką zapłacimy za tę kartę 120 kun miesięcznie i otrzymamy nielimitowane przejazdy obiema formami lokomocji. Dla orientacji podam, iż koszt jednego biletu na tramwaj to 10 kun.
Warty posiadania jest również CARNet, który uprawnia do 50% ulgi na internet w każdej firmie typu Vip, T-mobile czy Tomato. Ponadto przyda się ona podczas kupna karty do telefonu z chorwackim numerem.
Zagrzeb to cudowne miasto. Jest tu wiele ciekawych miejsc do zwiedzenia i zaczerpniecia chwili wytchnienia od studenckich spraw. Ludzie przywiązują tu ogromną uwagę do dekoracji świątecznych, dlatego też w okresie grudnia i stycznia miasto wygląda jeszcze piękniej, jest ślicznie oświetlone, a do tego z wielu miejsc płynie muzyka, gdyż odbywa się tu wiele koncertów.
 
Ach te chorwackie specjały…
Pomyślicie, że jestem nudna, bo ciągle tylko zachwalam i zachwalam Chorwację, ale nie da się powiedzieć o tym miejscu niczego złego, a cudowny kraj musi mieć cudowną kuchnię. Wiem, bo sama spróbowałam (Cevapi, Zagrebacki file)! Wypiłam hektolitry chorwackiej kawy, która jest tu namaszczona i każdy pije ją w kawiarniach, dlatego też kawa na mieście jest bardzo tania. Zakochałam się w chorwackiej odmianie faworków – Fritule. Stoiska z nimi rozproszone są po całym Zagrzebiu. I choć przybyło mi trochę ciałka tu i ówdzie, wcale nie smucę się z tego powodu. Za te wszystkie cukiernicze cudeńka po prostu warto! Ach, Mlinar, Pan Pek, Dubravica... Na sama myśl robię się głodna.
 
Czas wolny w Chorwacji
Co ciekawe i dla mnie dość wygodne (zawsze spóźniam się na wszelkie imprezy), nocne życie w Zagrzebiu różni się od tego w Polsce. Po pierwsze ludzie przychodzą na imprezy sporo po północy i po uprzednim „zalkoholizowaniu się” w domu. Bawią się do białego rana (6:00-7:00). Są tu miliony clubów i pubów, najwięcej na ulicy Tkalciceva obok głównego placu Bana Jelacica. Nocami to miejsce staje się mrowiskiem młodych, radosnych i pijanych ludzi. Gdy po całym weekendzie takich „baletów” chce się odpocząć,  polecam górę Medvednice (zimą jest tu stok narciarski), jezioro Jarun (kompleks restauracji, pubów i wakeboardingu przy jeziorze), Park Maksimir, gdzie również zanjduje się zoo. Osobiście uwielbiam to miejsce! Można tu się doskonale zregenerować i przywrócić sobie sił na nowy tydzień pracy. Wielu poznaje tu swoja drugie połówki.
Zaskoczyło mnie, jak przystojni są tutejsi mieszkańcy - ciemna oprawa oczu, ciemne włosy i cera, wysoki wzrost, kobiety w stylu Nicole Sherzinger lub Iriny Shayk… Jeśli ktoś z was kogoś takiego szuka, zapraszam do Chorwacji!
Łatwo stąd także przedostać się do takich miejsc, jak: Rijeki, Split czy Dubrovnik. Ja zwiedziłam: Zadar, Wyspe Pag, Zaton i Jeziora Plitvickie.
Warto też śledzić poczynania grupy ESEZ na Facebooku, gdyż organizują oni wiele wycieczek za nieduże pieniądze np. do Ljublany czy Wiednia. ESEZ zajmuje się również erasmusowskimi spotkaniami więc są numerem jeden, jeśli chodzi o integracje w Zagrzebiu!
 
Podsumowując…
Mój Erasmus to dla mnie ogromne przeżyci, z którym wiążę same wspaniałe chwile. Gdybym miała cofnąć czas, nie zawahałabym się i ponownie skorzystałabym z możliwości wyjazdu. Po kilku  tygodniach poczułam się tu jak w domu i myśl o powrocie średnio mnie cieszyła. Rozpatrujac mój wyjazd w kategoriach za i przeciw muszę zdecydowanie podkreślić, że sam fakt, iż mogłam tam być, to ogromny plus.
Do minusów zaliczę piekarnie ze byt dużą ilością białego pieczywa, drogie prawdziwe maslo, brak zakazu palenia w miejscach publicznych (kawiarnie, kluby, puby, przystanki itd.) oraz brak bezpośredniego połączenia Polska - Zagreb. Reszta jest cudowna i totalnie w moim guście, dlatego jednym słowem po prostu: kocham! Kocham Chorwacje i na pewno tu wrócę!!!
Andżelika Knyszyńska
P.S. Chętnie odpowiem na wszelkie pytania związane z wyjazdem w ramach Programu Erasmus do University of Zagreb. Mój adres: andzelika.knyszynska@op.pl Pozdrowienia z Chorwacji!
 
University of Zagreb, Chorwacja
Uniwersytet w Zagrzebiu utworzony został w 1669 roku. Jest najstarszą i największą uczelnią w południowo-wschodniej Europie. Uniwersytet składa się 29 wydziałów i Centrum Studiów chorwackich. Kształci ponad 50.000 studentów na studiach licencjackich i magisterskich oraz doktoranckich.
Umowa między uczelniami dotyczy wymiany międzynarodowej 2 studentów kierunku filologia (angielska) oraz pracowników dydaktycznych w ramach programu Erasmus.

Kalendarium

 
Logotyp 1Logotyp 2BIPSERMO
 
facebook
studia podyplomowe
Bezpieczeństwo wewnętrzneBudownictwoDietetyka EnergetykaFilologiaFilologia II stopieńFinanse i rachunkowośćFizjoterapia InformatykaInżynieria środowiskaKosmetologiaMechanika i budowa maszyn LogistykaPedagogikaPraca socjalnaWychowanie fizyczne ZarządzanieZarządzanie i inżynieria produkcjiZdrowie publiczne
kierunki